namierzanie swl i farm linków

pozycjonowanie a zmiany w google

By Marcin Szymansky, 2 marca 2014

Znów zagrzmiało w kwestii namierzania stron korzystających z tak zwanych farm linków / SWL-i. Naturalną koleją rzeczy jest fakt, że google oświadczając, iż oczyści sieć ze spamu , systematycznie rozpracowuje nieuczciwe formy pozycjonowania. Pozytywnym aspektem całej sytuacji, jest fakt, że posunięcia google stały się bardzo przewidywalne. Nie wykluczam, że mogę się mylić ale widzę to tak: na miejscu Antyspam Team Matta Cuttsa zastosowałbym metodę eliminacji  nieuczciwych „pozycjonerów” w następujący sposób: raz na jakiś czas wypływa program typu publiker, xrummer, zennoposter itd., itp..  biorąc pod uwagę budżet jakim firma dysponuje, kupowałbym i analizował zasady działania, wewnętrzne bazy danych programów i czynniki, które są wspólnym zbiorem charakteryzującym działanie takowego softu i metodą weryfikacji eliminowałbym nieuczciwe wyniki.

Aczkolwiek istnieje jedno bardzo ważne pytanie, jeżeli mam wiedzę i potrafię ją wykorzystać do promocji swojej strony, to czemu mam być za to karany? Oczywiście biorąc pod uwagę rozsądek w działaniach! W kwestii teoretycznej jest to nieuczciwym zabiegiem ze strony google, jeżeli wykluczę ze swojej teorii perfidny spam.

Wracając do tematu, większość programów korzysta z własnych baz danych, mamy czarno na białym pokazaną zależność występowania strony pozycjonowanej w danej grupie katalogów precli itp. weryfikacja takich stron jest banalnie prosta ale jeżeli odbywałaby się tak samo jak działa google translator, to porównanie tekstów synonimizowanych jest porównywalne z wynikiem tłumaczeń tekstów na język polski – taka drobna riposta odnośnie jakości usług i unikalnego contentu stron;)  i tu właśnie należy zadać pytanie, czy tak niedoskonałe oprogramowanie jakim dysponuje google jest w stanie zweryfikować wartość zawartych informacji na stronie? Czy nie jest zbyt dużo pomyłek, które są krzywdzące dla właścicieli serwisów internetowych? Może jednak cała idea promowania wartościowych treści nie jest w stanie się sprawdzić  z bardzo błahej przyczyny, bo język polski jest na tyle skomplikowany, że jest to nierealne!? Zatem jaką metodę zastosować by walka o top10 była uczciwa a co najważniejsze weryfikowalna? Odpowiedź jest prosta, czasem trzeba zostawić rzeczy swojemu biegowi bo życie to zweryfikuje i nie jest to abstrakcyjne i nierealne stwierdzenie, może to udowodnić choćby czas spędzany na wyszukiwanej stronie.